Dresina mea mecum porto (łacińskie powiedzenie)
drezyniarze.pl Aktualności

Bractwo Drezynowe
info@drezyniarze.pl

Bądź na bieżąco! Tutaj wpisz swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać info o nowościach
Ostrołęka - Wielbark. Linia nr 35.
Dzięki uprzejmości dyrekcji PLK, Zakładu w Siedlcach (bardzo serdecznie dziękujemy!) mieliśmy możliwość pojechać linią nr 35 biegnącą z Ostrołęki do Wielbarka. Niestety 10-cio letni brak ruchu na tym szlaku spowodował znaczny wzrost "treści roślinnej", a w konsekwencji bardzo duże utrudnienia dla naszej jazdy. Udało nam się dotrzeć jednak do kilometra 29,1 licząc od Ostrołęki, czyli do stacji Jastrząbka. W planach kolejne jazdy na tej linii. Fotogaleria z tego dwudniowego wydarzenia dostępna jest tutaj.
Dni Transportu Publicznego 2011
Tradycyjnie już wzięliśmy udział w Dniach Transportu Publicznego. Tym razem wystąpiliśmy z drezyną ręczną "Pszczółka Lusia" tylko w jeden dzień - kolejowy. 18-go września można było pojeździć naszą drezyną na Dworcu Zachodnim. Fotogaleria z tej imprezy będzie dostępna wkrótce.
Wielbark - Nidzica i Szczytno - Wielbark.
Dzięki uprzejmości dyrekcji PLK, Zakładu w Olsztynie (bardzo serdecznie dziękujemy!) mieliśmy możliwość pojechać linią nr 225 biegnącą z Nidzicy do Wielbarka oraz linią 35 z Wielbarka do Szczytna. Naszą drezynową przygodę w łikend 24/25.09.2011 rozpoczęliśmy od zawiadomienia dyżurnego ruchu stacji Nidzica o wstawieniu drezyny w tor na stacji Wielbark, a w zasadzie na przejeździe kolejowym nieopodal stacji. Wyruszyliśmy w kierunku Nidzicy ok. 10:50. Pierwszy postój, to przymusowe udrożnienie przejazdu z drogą gruntową jeszcze w Wielbarku, potem było pierwsze smaganie gałęziami bezkarnie rozrośniętych krzaków i drzew, nie trzymających skrajni budowli. W wielbarskim lesie, na spotkanie z drezyną przyszedł nam pierwszy ubytek. Sporo sił trzeba było włożyć w przeniesienie drezyny. Drugi ubytek udało się pokryć szynami na szczęście tylko odkręconymi i leżącymi obok, choć nie obyło się bez użycia przenośnej wyciągarki. Trzeci ubytek wyglądał jakby oprócz szyn i podkładów złodzieje także zabrali tłuczeń. Przeniesienie drezyny nie wchodziło w grę, więc zorganizowaliśmy kładkę z wyszukanych w pobliżu podkładów. Przejechaliśmy. Dalsza jazda to już walka z drzewostanem iglastym w torze. Niektóre drzewka miały pień grubości ręki. Drezyna wykolejała się kilkukrotnie kładąc czasem zbyt duże jak na swoje możliwości drzewa. Po kilku godzinach walki udało się nam w końcu pokonać Wielbark Las, więc jak na ok. 3 km od początku wycieczki, to marna perspektywa jak na dalsze ok. 40 km tej linii. Na szczęście nie poddaliśmy się. I dobrze! Dalej już tylko notowaliśmy lekkie smagania po głowach i plecach, od czasu do czasu w ruch szła piła spalinowa, bo usuwaliśmy wiatrołomy. Sporo po 17:00 dotarliśmy w końcu pod semafor wjazdowy stacji Nidzica. Po skomunikowaniu się z dyżurnym ruchu otrzymaliśmy sygnał zastępczy umożliwiający nam wjazd na stację. Wjazd odbył się przy zaciekawionych i radosnych spojrzeniach ludzi stojących przed zamkniętymi zaporami przejazdów kolejowych i dyżurnych z poszczególnych nastawni nidzickich. Kilkanaście minut przerwy, jakieś drobne zakupy w niedaleko zlokalizowanym sklepie, podziękowania dla dyżurnego ruchu i jazda powrotna. Dojazd do wielbarskiego lasu poszedł zdecydowanie szybciej. Drezynę załadowaliśmy w lesie, jeszcze przed ubytkami, żeby nie przechodzić drugi raz kilkugodzinnej gehenny. Wieczorem były kolejowe gadki przy grillu, świeże wrażenia z minionego dnia i snucie mniej lub bardziej odległych planów na przyszłość. W niedzielę zmodyfikowaliśmy nieco pierwotny plan i wyruszyliśmy ze Szczytna, gdzie także ustawiono dla nas drogę i podano odpowiednie sygnały. Odcinek linii nr 35 ze Szczytna do Wielbarka jest utrzymywany na bieżąco, nie było więc krzaków na twarzach i ubytków pod kołami. Bardzo szybko dotarliśmy do Wielbarka, gdzie po kilku manewrach ustawiliśmy się w torze w kierunku Ostrołęki. Przejechaliśmy ok. 1500 m od stacji, gdy patagoński busz z leżącymi w poprzek konarami dał nam do zrozumienia, że czas zawrócić. W drodze powrotnej, w Szymanach wjechaliśmy jeszcze na bocznicę lotniska. Wyczerpani walką poprzedniego dnia z wielbarskim lasem odpuściliśmy i na tym odcinku. Powrotny wjazd w tor szlakowy i powrót do Szczytna, odpowiedni sygnał na semaforze i wjazd w stację, kolejny raz przy akompaniamencie wzroku pieszych i oczekujących w samochodach przed zaporami na przejeździe były ostatnimi akcentami dwudniowych jazd naszą dzielną pomarańczą. Przejechaliśmy w te dwa dni ok. 127 km, ścięliśmy sekatorem, piłą spalinową, elektryczną, machetą i siekierą dziesiątki drzew w torze i usunęliśmy kilkanaście pokaźnych rozmiarów wiatrołomów. Fotogaleria z tego dwudniowego wydarzenia dostępna będzie wkrótce.
Drezyniarze w Sochaczewie.
W pierwszy listopadowy łikend 2011, korzystając z przepięknej jesiennej pogody i pozytywnego nastawienia władz Muzeum Kolejnictwa, odwiedziliśmy kolejkę sochaczewską. Pierwszy raz mieliśmy okazję wałkować szyny na tym szlaku naszą drezyną. Atmosfera wyjazdu była fantastyczna, przejazd się udał, humory wszystkim dopisywały, wyszynk z grilla - pierwszorzędny. Drezyniarze składają tą drogą podziękowania kierownictwu sochaczewskiej kolejki za wkład w organizację tego przejazdu. Fotorelacja z wyjazdu dostępna jest tutaj.
aktualizacja: 2011-12-10 logowanie